Jak zwykle rozleniwiłem się na dobre i przez bardzo długi czas nie pisałem nic na blogu. Po prostu nie chciało mi się tego robić. A można było tyle wydarzeń skomentować, opowiedzieć o różnych wydarzeniach, ale nie: mi się po prostu nie chciało. Trzeba jednak oddać sprawiedliwość co po niektórym i napisać o tym, jak w końcu dzięki ich interwencji ruszyłem swoje krągłości z domu aż do “dalekich” Czech, a konkretnie do Karviny. To było na początku listopada. Znajomi wyciągnęli mnie na wycieczkę, której celem były małe zakupy w Czechach. Stwierdziłem, że to dobry pomysł, żeby w końcu ruszyć się z domu. Prócz chodzenia do pracy, na zakupy i do kościoła nie ruszam się z domu. A tu zdarzył się mały wypad. Myślę, że Czechy wyglądają nieco lepiej, przynajmniej jeśli chodzi o dworce kolejowe. Wystarczy zobaczyć, jak wygląda dworzec w polskim a jak w Czeskim Cieszynie. To są dwa różne światy. Sam wyjazd uznaję za bardzo udany.
Dobra, czas na ładnego pana.

3 komentarze:
Gratuluje wypadu ;) a "czeskie zakupy" to już prawdziwa bajka smaków piwa ;)
Siemka, skąd te zdjęcia tak pięknego pana?
Wszelkie galerie pochodzą z netu.
Prześlij komentarz