Jestem samotny. Można powiedzieć, że z wyboru, lub z jakiejś podświadomej konieczności. Zamykam się w domu, bo tu czuję się najlepiej. Chociaż wiem, że powinienem utrzymywać kontakt z ludźmi. Ale jakoś nie potrafię się do tego zmusić. Dwie wykluczające się nawzajem potrzeby: bliskości i samotności. Na dzień dzisiejszy wygrywa ta druga. Nie umiem zdobyć się na bliskość z kimkolwiek, ponieważ boję się tego, że ktoś mnie skrzywdzi. Każda propozycja spotkania wywołuje u mnie silny stres, którego nie potrafię pokonać, co kończy się tym, że zostaję w domu, nie poznając tak na dobrą sprawę nikogo. Internet? To w sumie żadna forma spotkania. Można pogadać na czacie czy GG, ale to w sumie tak naprawdę nic nie da. Nic nie zastąpi prawdziwego spotkania z drugim człowiekiem: z jego cielesnością, psychiką i duchowością. Mogę sobie budować jakieś wirtualne relacje, ale one nic nie dadzą. Są tylko szkicem spotkania i pokojem bez klamek.
Rodi is Missing
8 godz. temu

9 komentarze:
PEDAŁY ! ABERRACJA JEST ULECZALNA !!!
MARIHUANA to tylko dla bydła "pedałuw" (Ćpón)
Witaj Ludzik79.Ja jestem zupełnie taki jak Ty. Też boję się bliższych kontaktów z ludźmi, nawet myślałem że mam jakąś fobię społeczną. W pracy mam szeroki kontakt z ludzmi, ale po pracy zamykam się w mieszkaniu, bo tu czuję się bezpiecznie. Jeśli chcesz to napisz do mnie na mój mail: mark32164@wp.pl Pozdrawiam Marcin
w pewnym sensie rozumiem podejście... kiedyś byłem dokładnie z kimś takiego typu... musisz z tym walczyć. Życie ucieka i jest bezlitosne...
jeśli jesteś zainteresowany to zapraszam do siebie na bloga: http://bezbarw.blogspot.com
Można by rzec, że w tych słowach widzę siebie - w nich się identyfikuję.
www.maciej.blog.onet.pl
pełna autoanaliza ;/ ja w ramach wyrwania z tego szablonu zapraszam na kawę we wrocku ;) wrr83@wp.pl
Ech mam podobnie. Z jednej strony ciągnie mnie do ludzi i źle się czuję sam w domu, z drugiej nie potrafię się otworzyć na innych i najlepiej jest mi w moich czterech ścianach. I tak kółko się zamyka.
mam tak samo i już zdziwaczałem :( redcat
Samotność i tłok. Dystans i bliskość. Valium i kofeina. Mmm... Ambiwalencja bywa słodka - dwie łyżeczki do herbaty i dobry sen masz jak w banku... sen na jawie, ma się rozumieć. Lubię towarzystwo ludzi. Kocham samotność, a ona kocha mnie. Ale herbaty nie słodzę. Smutny jest widok ludzi, którzy nawet w tłumie czują się osamotnieni.
Prześlij komentarz