Nie wiem jak Wy, ale ja czasami mam tak, że jak o czymś pomyślę, to staje się to rzeczywistością.Nie wiem, czy się z tego cieszyć czy też mam się tego bać.
Poszedłem sobie do kina. Chciałem obejrzeć nową część “Piły” (wiem, jak można iść na taki chłam, na taką makabryczną “Modę na sukces”; mniejsza o to). Niestety, pojawił się mały problem z kopią. Film był nagrany na płycie i okazało się, że kod do odtworzenia obrazu okazał się felerny. Kasjerka poinformowała mnie, że mam przyjść na następny seans, bo być może prześlą prawidłowy kod i projekcja ruszy. Poszedłem sobie na spacer i jakoś mi w głowie zaświtała ochota, żeby pogadać sobie z jakimś facetem, tak po prostu. Taka męska rozmowa.
Po jakimś czasie wróciłem do kasy biletowej. Okazało się, że problem z kopią dalej istnieje i że trzeba czekać do 18-tej, wtedy będzie wiadomo, czy film będzie puszczony. W pewnym momencie do kasy podszedł młody mężczyzna (może młodszy ode mnie, może w zbliżonym do mojego wieku). Okazał się być fanem horrorów. Zaczęliśmy interesującą rozmowę o filmach grozy. Gadaliśmy tak chyba z 10-15 minut. Rozmowa się kleiła. W międzyczasie dowiedzieliśmy się, że kopia nadal jest felerna i seans został odwołany. Pogadałem jeszcze trochę z nieznajomym, po czym każdy z nas poszedł w swoją stronę.
Co czułem w trakcie rozmowy? Powiem szczerze, że trochę bałem się tego człowieka. Nie wiem, co to był za strach. Może strach przed tym, że może mnie pobić albo coś innego. To był chyba taki typowy lęk przed nieznajomymi. Ale rozmowa była rzeczywiście interesująca. To dla mnie ciekawe doświadczenie. Rozmowa z kimś, kogo się zupełnie nie zna.
