piątek, 29 października 2010

Rozmowa: myślisz i masz…

Nie wiem jak Wy, ale ja czasami mam tak, że jak o czymś pomyślę, to staje się to rzeczywistością.Nie wiem, czy się z tego cieszyć czy też mam się tego bać.

Poszedłem sobie do kina. Chciałem obejrzeć nową część “Piły” (wiem, jak można iść na taki chłam, na taką makabryczną “Modę na sukces”; mniejsza o to). Niestety, pojawił się mały problem z kopią. Film był nagrany na płycie i okazało się, że kod do odtworzenia obrazu okazał się felerny. Kasjerka poinformowała mnie, że mam przyjść na następny seans, bo być może prześlą prawidłowy kod i projekcja ruszy. Poszedłem sobie na spacer i jakoś mi w głowie zaświtała ochota, żeby pogadać sobie z jakimś facetem, tak po prostu. Taka męska rozmowa.

Po jakimś czasie wróciłem do kasy biletowej. Okazało się, że problem z kopią dalej istnieje i że trzeba czekać do 18-tej, wtedy będzie wiadomo, czy film będzie puszczony. W pewnym momencie do kasy podszedł młody mężczyzna (może młodszy ode mnie, może w zbliżonym do mojego wieku). Okazał się być fanem horrorów. Zaczęliśmy interesującą rozmowę o filmach grozy. Gadaliśmy tak chyba z 10-15 minut. Rozmowa się kleiła. W międzyczasie dowiedzieliśmy się, że kopia nadal jest felerna i seans został odwołany. Pogadałem jeszcze trochę z nieznajomym, po czym każdy z nas poszedł w swoją stronę.

Co czułem w trakcie rozmowy? Powiem szczerze, że trochę bałem się tego człowieka. Nie wiem, co to był za strach. Może strach przed tym, że może mnie pobić albo coś innego. To był chyba taki typowy lęk przed nieznajomymi. Ale rozmowa była rzeczywiście interesująca. To dla mnie ciekawe doświadczenie. Rozmowa z kimś, kogo się zupełnie nie zna.

wtorek, 26 października 2010

Ładny pan

Tak ostatnio Wam marudzę o swoich stanach psychicznych, że zapomniałem o czymś przyjemniejszym dla oka dla Was, moi Drodzy. W nagrodę za Waszą cierpliwość prezentuję fotki bardzo ładnego pana.  Klikając w dany obrazek, zobaczycie zdjęcie w większym rozmiarze. Miłego oglądania.

6a00d83451cc7469e20133f5121b5e970b-800wi6a00d83451cc7469e20133f51219b5970b-800wi6a00d83451cc7469e20133f5121760970b-800wi6a00d83451cc7469e201348831fe43970c-800wi6a00d83451cc7469e201348831fe95970c-800wi6a00d83451cc7469e20134883201b4970c-800wi6a00d83451cc7469e20134883202ab970c-800wi6a00d83451cc7469e20134883203b5970c-800wi6a00d83451cc7469e20134883203e9970c-800wi6a00d83451cc7469e2013488320062970c-800wi6a00d83451cc7469e2013488320146970c-800wi6a00d83451cc7469e2013488320488970c-800wi

poniedziałek, 25 października 2010

Lewatywa

Zrobiłem sobie intelektualną lewatywę. Doszedłem do momentu, w którym mogę ze smutkiem stwierdzić, że nic mnie praktycznie nie fascynuje, a co za tym idzie, nie mam pomysłu na życie. Nie wiem, co chciałbym robić, w którą stronę pójść. Chyba stałem się pustym człowiekiem, całkowicie wyzerowanym. To jest tak, jak człowiek chce mieć święty spokój i wszystko przestaje go już obchodzić. Wtedy staje się kimś pustym, w pewnym sensie bezwartościowym. Święty spokój jest “święty” tylko z pozoru. Nie bez przyczyny lenistwo jest jednym z siedmiu grzechów głównych. Wyjaławia ono człowieka tak, że staje się on pustynią. Bo gdyby mi się chciało tak,  jak mi się nie chce, o bym osiągnął bardzo wiele, a nie osiągnąłem tego. Problem w tym, że nie wiem, co chcę osiągnąć. Nie wiem, czego chcę od życia, bo najzwyczajniej w świecie boję się go. Lękam się ryzyka, konsekwencji swoich błędów. Boję się błędów, a popełniam najgorszy możliwy błąd w życiu: wycofywanie się z niego, mając tę głupią “nadzieję” na spokój i nie wchodzenie w jakiekolwiek konflikty. Chciałbym zmienić to moje podejście, ale nie wiem jak.

poniedziałek, 18 października 2010

Trochę nowości

Dawno w sumie nie pisałem chociaż trochę się u mnie zmieniło. Nie miałem ochoty o tym pisać, żeby nie wyjść na jakiegoś lansera, albo na kogoś, kto leczy swoje kompleksy i próbuje udawać, że jest kimś bardziej wartościowym niż inni. Bo nie jestem.

Ostatnio zrobiłem sobie zakupy i nieco unowocześniłem swój sprzęt RTV. Nie chcę podawać szczegółów. Ważne, że jestem zadowolony z zakupu. Poza tym w pracy idzie mi nieco lepiej. To chyba w jakimś sensie też dobry znak.

Poznałem też kogoś. Mogę jednak liczyć tylko na zwykłą znajomość. Na coś więcej nie mogę liczyć, bo ten ktoś poznał kogoś do bliższej relacji. Z jednej strony cieszę się, że on jest szczęśliwy, a z drugiej trochę mi szkoda, że dalej jestem sam. Wiecie, trudno dziś znaleźć kogoś, z kim można pogadać bardziej szczerze i być z tym kimś blisko również pod względem fizycznym.

To tyle, co mam do napisania na ten temat.

Gay World