wtorek, 8 czerwca 2010

Powtórka

Dzisiaj powtórzyłem sobie film biograficzny o Edith Piaf: “Niczego nie żałuję”. Pominę tu dość specyficzną formę obrazu Oliviera Dahana, bo nie o tym chciałem pisać. W czasie oglądania filmu aszła mnie taka refleksja: Piaf nie musiała pokazywać gołego tyłka, żeby porwać publiczność. Wystarczył jej talent. Owszem, nie była “święta”, prowadziła dość intensywne życie, była uzależniona od alkoholu i narkotyków, jak również miała licznych kochanków. Na scenie jednak nie musiała niczego dodawać do swojego autentycznego talentu, nie musiała szokować tak jak dzisiejsze “artystki ze spalonego teatru”.

Oki, czas na ładnego pana.

X (54)

4 komentarze:

Labryska pisze...

Nie mam nic przeciwko temu, aby artysta/ka oprócz talentu miał jakiś swój charakterystyczny styl, ale tak jak piszesz, nie powinno to polegać na "pokazywaniu gołej dupy".

niejestlatwo pisze...

No to chyba mnie zmusiłeś do zobaczenia tego ;)

Pozdrawiam serdecznie.


PS. Ładny pan :)

niejestlatwo pisze...

odezwę się na gg jak znajdę czas :)

pozdrawiam

sloneeczko.blog.pl pisze...

Cześć ;)

Gay World