Cóż powiedzieć... cokolwiek by o sobie nie powiedzieć, to człowiek naraża się na jakieś oceny negatywne. Bo ktoś powie, że opis jest albo na wyrost, albo zbyt pompatyczny, albo udający awangardowość, albo udający pokorę. Jaką mam naturę? Na siebie patrzę jak na romantyka (zresztą wielu znajomych też mnie tak postrzega). Dość łatwo się zakochuję (lub jak kto woli: zauroczam). Marzy mi się czułość i delikatność. Jakoś nie kręcą mnie klimaty ostre. Wróć!!! Nie od tego miałem zacząć. To wygląda tak głupio. Miało by być: jestem człowiekiem sympatycznym, miłym, etc. Ale czy to jest prawda o mnie? Nie do końca. Można powiedzieć, że jestem bardziej refleksyjny, skłonny do zamykania się w sobie. Czasami zamyślam się, niejako "znikam"; z pola widzenia rozmowy. Często pociąga mnie samotność. Czasami boję się otworzyć na drugiego człowieka, bo boję się zranień (tego, że zranię i że zostanę zraniony). Jak wielu ludzi mam swoje kompleksy. Nie udaję, że ich nie mam i że tryskam radością na prawo i lewo. Akceptacja siebie przychodzi z trudnością, ale przychodzi. Myślę, że to dobrze. W wielu wypadkach jest to trudne, ale trzeba się pogodzić z własnym rytmem.
Śledzę twojego bloga prawie że od samego początku... ale przeczytałem chyba wszystkie noty... Książkę przeczytałem juz jakiś czas temu i mogę polecić :D Mam nadzieje że nie przerwiesz pisania bloga... Ja przez jakiś czas nie bede mieć neta, ale mam nadzieje że bede mieć co nadrabiać w czytaniau... hehehe Życzę szczerego męskiego dotyku :) Pozdrawia
1 komentarze:
Śledzę twojego bloga prawie że od samego początku... ale przeczytałem chyba wszystkie noty... Książkę przeczytałem juz jakiś czas temu i mogę polecić :D Mam nadzieje że nie przerwiesz pisania bloga...
Ja przez jakiś czas nie bede mieć neta, ale mam nadzieje że bede mieć co nadrabiać w czytaniau... hehehe
Życzę szczerego męskiego dotyku :)
Pozdrawia
Prześlij komentarz