wtorek, 29 maja 2012

O “Lubiewie bez cenzury”

Można się zżymać, że po raz kolejny próbuje nam się sprzedać to samo w wersji odświeżonej. Że “Lubiewo” będzie jak wędliny “Constaru”. Że co jakiś czas będzie wychodziła kolejna wersja, a Witkowski za pomocą opcji “kopiuj-wklej” czy poprzez opisanie lub uzupełnienie niektórych epizodów będzie odcinał kupony od sławy i zarabiał kolejną kasę na tym samym towarze. Ale to cholerstwo jest nadzwyczaj dobre, kapitalnie się czyta, a w niektórych momentach naprawdę można zrywać boki ze śmiechu.

“Lubiewo bez cenzury” to absolutna jazda bez trzymanki. Tu nie ma miejsca na grzeczności, na “ą – ę”, na chodzenie wokół tematu jak kot koło gorącego żarcia. Tutaj wali się prosto z mostu, jeszcze bardziej niż w poprzedniej wersji. Z postaci wychodzi praktycznie wszystko. Z jednej strony Autor nie ma dla nich żadnej litości (odkrywa wszelkie możliwe przywary swoich bohaterów), ale z drugiej – zdobywa się na jakiś stopień ich zrozumienia. W sumie z tego wszystkiego jest to opowieść tragikomiczna. To historia ludzi na dnie. I którym to osobom ten stan absolutnie nie przeszkadza. Pokochali go. Niepotrzebne im żadne ambicje, żadne wspinanie się po szczeblach kariery (jakiej kariery? Chyba tylko ciotowskiej, ale oni są na jej samym szczycie, jeśli tu w ogóle można mówić o jakimkolwiek szczycie). I w tym momencie następuje taka mała konstatacja (chwila gorzkiej szczerości): jestem bardzo do nich podobny, w sumie chyba nawet taki sam. W jakimś sensie nie mam odwagi być innym człowiekiem. Jestem na to zbyt leniwy. To stwierdzenie było konieczne, bo wiem, że ktoś by o tym mi wspomniał.

Czy polecam lekturę odświeżonej książki Witkowskiego? Jeżeli jesteś osobą, którą brzydzą dosadne sformułowania czy określenia lub też jeśli nie lubisz ego typu tematyki, to nie polecam. Jeżeli twierdzisz, że nie ma co czytać prawie tej samej książki po raz kolejny, to też nie polecam. Reszcie gorąco polecam.

No i czas na kolejnego ładnego pana.

462729_143018439165165_100003710301874_175808_449986977_o

Odpowiedź na komentarze

Bardzo serdecznie dziękuję za Wasze komentarze, które są bardzo życzliwe. Nie spodziewałem się, że w ciągu kilku dni tyle ich przybędzie. Ucieszyły mnie one niezmiernie. Mateusz PL zapytał się mnie o sprawy rodzinne. Stwierdziłem, że na tym etapie z tych spraw się po prostu wyłączę. Niech w nich po prostu uczestniczą ci, których to naprawdę dotyczy. Ja tam jestem raczej niepotrzebny, co mnie w tym przypadku absolutnie nie martwi.

Co do fotek ładnych panów. Pewna Czytelniczka “zarzuciła” mi (w słowie “zarzuciła” nie ma ani grama gniewu z mojej strony czy też oburzenia, żeby wszystko było jasne), że wstawiam tu fotki raczej chłopców niż mężczyzn. Po prostu taki mam gust. Bardziej zachwycam się takimi osobami. Ale Autorka komentarza wcale nie ma “spaczonego” gustu. Po prostu ma inne typy mężczyzn, którzy jej się podobają i tyle.

Jeśli chodzi o powtórzenia w opowiadaniach, to jest to, niestety, moja “pięta Achillesowa”. Czasami nie potrafię znaleźć odpowiedniego zamiennika słownego. Chyba trzeba będzie korzystać ze słownika synonimów online Uśmiech z językiem.

Trochę się rozpisałem. Ale chyba to dobrze. Następna notka będzie o “Lubiewie bez cenzury” Witkowskiego. Ostatnio tę książkę nabyłem i zdążyłem przeczytać. Myślę, że warto poświęcić parę słów tej pozycji.

A teraz czas na jakiegoś ładnego pana.

 

463457_441605279187788_136966382985014_1943898_112785513_o

piątek, 25 maja 2012

Znajomy sprzed lat

Jakiś czas temu odezwał się do mnie znajomy, z którym nie widziałem się dobrych parę lat. Trochę mnie to zaskoczyło, ale pozytywnie. Po kilku dniach spotkaliśmy się, powspominaliśmy stare czasy no i wymieniliśmy się informacjami na temat życia między naszym ostatnim widzeniem się a obecnym spotkaniem. Było o czym opowiadać, jak również było czego słuchać. Uważam, że spotkanie było bardzo udane. Pozostaniemy na stopie koleżeńskiej, co w sumie mi odpowiada, nie przeszkadza mi to.

Dzisiaj otrzymałem bardzo miły komentarz do jednej z moich notek. Oto on: “Przypadkiem trafiłem na twój blog. Czyta się go bardzo przyjemnie, jak dobrą powieść. Czuję się zrelaksowany:)”. Bardzo mnie on ucieszył. Pozdrawiam wszystkich komentujących i odwiedzających mojego bloga i zapraszam do komentowania notek.

Czas na jakiegoś ładnego pana:

Konrad-Koczywas-23-670x1000

środa, 14 marca 2012

Garść zdarzeń

Bardzo dawno nie pisałem, co u mnie słychać. To dość typowe w moim przypadku. Nie pisałem, bo:

1) niezbyt mi się chciało;

2) pewna sprawa była na etapie rozwoju, teraz jest już zakończona.

O jakiej sprawie piszę? Poznałem bardzo sympatycznego chłopaka. Jest naprawdę uroczym człowiekiem. Pisaliśmy ze sobą jakiś czas. W pewnym momencie upomniał się o niego były. Znajomy wahał się czy wrócić do niego czy nie. Po jakimś czasie zdecydował, że wróci do niego. Z jednej strony szkoda, że tak to wszystko się potoczyło, a z drugiej pragnę, aby on był szczęśliwy. Jeśli będzie szczęśliwy ze swoim facetem, to bardzo mnie to cieszy. Lubię patrzeć na szczęście innych.

Poza tym w mojej rodzinie pojawiły się pewne problemy. Niestety, wydaje mi się, że nie będą one szybko rozwiązane, a ja jestem gdzieś pośrodku całego sporu i czuję, że jestem przeciągany z jednej strony na drugą. Nienawidzę tego typu sytuacji.

To pora na ładnego pana:

Daniel-akyeampong-5

niedziela, 18 grudnia 2011

Nowy telefon i zabawna sytuacja

Kilka dni temu padł mi mój stary telefon i siłą rzeczy byłem zmuszony kupić nowy. Korzystając z dogodnej okazji, zmieniłem także operatora (konkretniej: przeniosłem numer) i zakupiłem telefon za złotówkę. Zdecydowałem się na Samsunga Galaxy Gio i mówiąc szczerze, nie żałuję. Telefon jest bardzo przyzwoity. Szkoda tylko, że nie ma lampy błyskowej w aparacie i bateria dość słabo trzyma, jeśli korzysta się z Internetu. No, ale to szczegół. Reszta jest jak najbardziej bez zarzutu.

Za oknem dość ładna pogoda, fajnie by było gdzieś wyjść i się z kimś spotkać, ale jak zwykle jakoś nie potrafię się wziąć za siebie pod tym względem.

A propos spotkań. Ostatnio miałem dość zabawną sytuację. Otóż na portalu kumpello mam dwóch fajnych znajomych (pozdrowienia dla M. i S.). S. znalazł chłopaka i pisze mi, że spędził u niego noc. M. jakiś czas temu zagadywał mnie na spotkanie typu spacer czy piwo. Zdecydowałem się na nie i zagaduję do niego, że chcę się spotkać. Nie ukrywałem, że miałem również ochotę na seks. On mi pisze, że jest już “rozładowany” a poza tym spotyka się z kimś i nie toleruje trójkątów, bo jest monogamistą. No, dobra. W tym momencie zagaduje do mnie S.  pisze, że M. mu powiedział, że się ze mną spotka. S. stwierdza poza tym, że nie będzie zazdrosny o mnie. Ja się zastanawiam,  co chodzi. W końcu S. powiedział mi, że to właśnie z M. spędził noc. W tym momencie opadła mi szczęka. Wiedziałem, że S. spotyka się z jakimś M., ale nie wiedziałem, że chodziło akurat o niego. Nieźle się z tego uśmiałem. Do spotkania, oczywiście, doszło. Był to zwykły spacer po mieście. Było niesamowicie zimno ale nie żałuję tej rozmowy. M. jest bardzo sympatycznym chłopakiem i życzę mu, żeby razem z S. byli szczęśliwi.

A teraz czas na ładnego pana.

5959563883_b1a22f7e2f

czwartek, 24 listopada 2011

Niby-wojna

Ostatnio obserwuję małą “wojnę” pomiędzy dwoma polskimi gejowskimi portalami randkowymi. Cała sprawa zaczęła się od zapowiedzi pojawienia się nowego serwisu: “kumpello”, która to zrobiła nieco szumu i doprowadziła do przebudzenia się innego portalu randkowego: “fellow”, który to przez niektórych nazywany jest “pierdolnikiem”. Start “kumpello” doprowadził do migracji użytkowników z “fellow”, na co rzeczony portal miał zareagować cenzurą wiadomości wewnętrznych pomiędzy użytkownikami. Miał on cenzurować w wiadomościach słowo “kumpello”. Po interwencji użytkowników “fellow” miał zaniechać tego procederu. Na “kumpello” natomiast pojawiły się grupy “anty-fellow”. W sumie nie dziwi mnie to. Przez jakiś czas “fellow” był praktycznie jedynym portalem stricte randkowym w Polsce. Inne kończyły szybciej niż zaczynały. To spowodowało, że nie miał on jakiejkolwiek realnej konkurencji. Stał się on portalem nudnym i bez polotu. Zaczął on służyć tylko i wyłącznie do umawiania się na seks.
Pojawienie się “kumpello” doprowadziło do tego, że “fellow” musiał zacząć się liczyć z konkurencją, a co za tym idzie, musiał się jakoś zmienić. W sumie rzeczona “wojna” wyszła mu na dobre, bo walka o użytkownika nabrała jakichś kolorów. W tym wypadku zmienił się na przykład wygląd strony. Już tak bardzo nie straszy. Niemniej jednak twórcy muszą popracować jeszcze nieco, bo serwis momentami ładuje się opornie i miejscami wyskakuje słynne “502 Bad Gateway”.
Myślę, że cała sytuacja wyszła serwisom na dobre i nie ma o co kruszyć kopii. Obie strony nie mogą stać w miejscu i muszą się stale rozwijać, żeby użytkownicy nie uciekali gdzie indziej.
A teraz czas na jakichś ładnych panów.
5352_ea9e83dbbb8f15ab64f0950b97c26874

wtorek, 22 listopada 2011

Mały wypad

Jak zwykle rozleniwiłem się na dobre i przez bardzo długi czas nie pisałem nic na blogu. Po prostu nie chciało mi się tego robić. A można było tyle wydarzeń skomentować, opowiedzieć o różnych wydarzeniach, ale nie: mi się po prostu nie chciało. Trzeba jednak oddać sprawiedliwość co po niektórym i napisać o tym, jak w końcu dzięki ich interwencji ruszyłem swoje krągłości z domu aż do “dalekich” Czech, a konkretnie do Karviny. To było na początku listopada. Znajomi wyciągnęli mnie na wycieczkę, której celem były małe zakupy w Czechach. Stwierdziłem, że to dobry pomysł, żeby w końcu ruszyć się z domu. Prócz chodzenia do pracy, na zakupy i do kościoła nie ruszam się z domu. A tu zdarzył się mały wypad. Myślę, że Czechy wyglądają nieco lepiej, przynajmniej jeśli chodzi o dworce kolejowe. Wystarczy zobaczyć, jak wygląda dworzec w polskim a jak w Czeskim Cieszynie. To są dwa różne światy. Sam wyjazd uznaję za bardzo udany.

Dobra, czas na ładnego pana.

16420_00116420_00216420_00316420_00416420_00516420_00616420_00716420_00816420_00916420_01016420_01116420_01216420_01316420_01416420_01516420_01716420_01816420_01916420_02016420_02116420_02216420_02316420_02416420_02516420_02616420_02716420_02816420_02916420_03016420_03116420_03216420_03316420_03416420_03516420_03616420_03716420_03816420_03916420_04016420_04116420_04216420_043

czwartek, 25 sierpnia 2011

Przechadzka

Dzisiejsza pogoda nie nastraja do siedzenia w domu w ubraniu. Jest upalnie. Nie, żebym narzekał, bo przecież tegoroczne lato nie było zbyt łaskawe dla nas. Trochę gorąca się przyda. Obecnie raczę się zimnym piwkiem. Marki nie podam, co by nie robić tu niepotrzebnej reklamy, za którą i tak nikt mi nie zapłaci Uśmiech z językiem. Skusiłem się dzisiaj na mały spacer po mieście. Odkryłem, że w moim mieście stworzono szlak po różnych reprezentacyjnych miejscach budownictwa po 1945 roku do dzisiaj. Natrafiłem na to całkiem przypadkowo, przechodząc obok mojego kościoła parafialnego. Dość ciekawie to było zaaranżowane. Tablica informacyjna była przymocowana do bryły. Był opis miejsca i mapa reszty obiektów. Warto wychodzić z domu.

A teraz czas na ładnych panów. Dzisiaj zaprezentuję Wam obecną tapetę na pulpicie.

2825713409_2c0e79b6d0_b

Gay World